~ III ~
'' Lęk ''
Nie musiała nic mówić gdzie ma jechać, Gabriel doskonale wiedział gdzie Kimberly mieszka. Było już po dwudziestejtrzeciej i jednak było dość ciemno. A Kim że zmęczenia zamknęła oczy podczas jazdy. Wiedziała że już są przy jej budynku mieszkalnym. Więc gdy tylko zgasił silnik, otworzyła oczy i jak najszybciej z gracją zsiadła z motoru, żeby mógł go zablokować żeby się nie ruszał. Za nim sam szybko zeskoczył z motoru, Kim już mu podała kask który jej ubrał przed jazdą. Oczywiście chłopak był pod wrażeniem, chyba nie dokońca wiedział że tak szybko jej to pójdzie, wziął kask żeby schować od razu pod siedzenie, i przy okazji swój też. Musiał się pospieszyć, bo widział że dziewczyna zaraz padnie na chodnik ze zmęczenia.
Szybko podszedł do niej i zgarnął ją w swoje ręce, a Kim zarzuciła ręce mu na szyi. Tak ukradkiem oka patrzyła na niego jak wchodził do budynku i jak podszedł do windy to nie spuszczała go z oka wogóle, - ależ wpadłaś...- pomyślała aż z radości i zarazem przerażenia albo raczej przez to że szumiało jej w głowię, zaczęła się śmiać.
On akurat bardzo lubi jak sie dziewczyna śmieje, - a zwłaszcza moja dziewczyna - myślał uśmiechając się ale akurat winda nadjechała, więc wszedł do windy.
Kim też nie miała odwagi nic powiedzieć gdy była tak blisko niego. Odruchowo ją lekko podrzucił żeby poprawić trzymanie jej narękach.
- ohh przepraszam... - wyjąkała
- Ty to lekka jak piórko jesteś - na te słowa całkiem się zaś różowa zrobiła, a on się uśmiechnął ponownie.
- chyba tak szczęśliwego nie wiedziałam Cie od dawna...- aż zakryła usta lewą dłonią z przerażenia co właśnie powiedziała, a właśnie winda się zatrzymała i w końcu zaraz zatrzymał przed jej drzwiami do mieszkania, ale on nie mógł przestać wpatrywać się w jej oczy w tym momencie.
- to może...ja... tak... klucz...- wyjąkała nie spuszczając z niego oczu tak samo, tylko sięgła po torebkę i po chwil już byli w przedpokoju.
Gabriel przeszedł od razu do jej sypialni i posadził ją na łóżku, serce jej waliło jak oszalałe ale on wyszedł z sypialni.
Szybko ściągnęła szpilki i jego garnitur który zarzuciła na swój ulubiony fotel, była pewna że wyszedł, przez szum w głowie nie słyszała nic, szybko obróciła się w stronę środka łóżka czyli na jej lewy bok i zamknęła oczy. Czuła że zaraz zaśnie, ale po chwili jednak poczuła że ktoś kładzie się na wprost niej i całuje ją w czoło. Nie wytrzymała, albo on nie wytrzymał. Myślała nerwowo, bo poczuła jego usta na swoich, prawą ręką wsuną pod jej talie żeby ją przysunąć do siebie. Były tak namiętne pocałunki, że aż jej policzki płonęły. Nagle poczuła że jego prawa ręka co ją obejmował zaczął rozsuwać jej sukienkę od tyłu, no wiec ona zaczęła rozpinać jego koszulę z krawatem. W końcu byli dorośli.
Po chwili oboje byli w bieliźnie, znowu ją przytulił do siebie, skończyło się na namiętnych pocałunkach, ponieważ Kim po chwili już spała, zresztą i Gabriel zaraz zasnął tak samo. Całą noc trzymał ją w swoich ramionach.
Na następny dzień Gabriel się pierwszy obudził, było przed szóstą rano, nie mógł od razu wstać, jego wybrana dziewczyna była wtulona w niego. Aż nie chciał się ruszać, ale niestety musiał coś załatwić. Coś o czym tylko ich przyjaciel Luckas wie, co zresztą i on sam jest w to zamieszany gdy go nie było.
Gabriel delikatnie się ruszył żeby Kim przesunęła się na łóżko ale w tym samym momencie usłyszał słodki głosik.
- już ósma?...- zapytała po ciuchu przez zamknięte oczy przesuwając się na środek łóżka.
- nie, śpij kochanie, zobaczymy się na uczelni - po tych słowach dał jej buziaka w czoło a ona się uśmiechnęła, lekko otwierając oczy, chciała jeszcze spać ale szczerze już za nim tęskinła i wiedziała że patrzy na nią.
Gabriel szybko się ubrał i ruszył w stronę drzwi ale zanim wyszedł z jej sypialni musiał się obrócić by spojrzeć na nią, - przecież zaraz się będziemy znowu widzieć, - z tą myślą się obrócił w stronę wyjścia. Miał dorobiony klucz do jej mieszkania, więc zamknął drzwi na klucz. Kim nie miała o tym pojęcia i niech tak jeszcze to będzie, stwierdził szybko i ruszył do windy. Przechodząc przez jej salon podniusł jej torebke i wyciągnął z jej torebki to małe zawiniątko o które jest tyle rozgłosu, położył na jej małym okrągłym stole w przedpokoju gdzie leżały jej klucze razem z jej torebką, oczywiście zostawił specjalnie.
W pół do ósmej Kim usiadła zaspana na łóżku, do tego przeciągnęła się i przetarła zaspane oczu. Siedziała tak przez chwilę i zaczęła się rozglądać, gdzie jej sukienka, ale patrzy po sobie że jest w samej bieliźnie, - o materdej, czy to znaczy że ja i..... on.... my razem... - była roztrzęsiona – przestań dygotać, to przeciesz było zapisane że on jest dla Ciebie – na samą swoją myśl szybko sprawdziła godzinę, - o rany! prysznic! - wykrzyczała sama do siebie. Musiała zmyć wczorajszy stres i wino, którego o lampkę za dużo wypiła i jeszcze włosy musiała umyć. Zaraz po prysznicu i przebraniu się w świeżą bieliznę, musiała wysuszyć włosy suszarką po czym, sięgała po szczotkę która leżała koło lampki nocnej i zaczęła rozczesywać swoje potargane długie włosy. W końcu ubrała ciemne dżinsy rurki, tym razem czarną koszulkę z grubymi ramiączkami, a na nią czarną bluzę i kapturem ale tym razem z zamkiem. Do czarnej torby zapakowała potrzebne foldery i książki, a na nogi ubrała czerwone wkładane szpilki z wczorajszego wieczora bo były pod nosem. Ubrała kaptur na głowę i czarne przeciw słoneczne okulary, chociaż nie było jeszcze słońca, wzięła klucze ze stolika w salonie. Przewiesiła torbę na prawe ramię i wyszła z mieszkania zamykając drzwi na klucz. Nawet nie zwróciła uwagi że rzecz o którą Gabriel się upominał leżała dalej na stoliku skąd wzięła klucz od mieszkania.
Rano na uczelni tradycyjnie był tłok, każdy na nią patrzył ze zdziwieniem. Przecież ona nigdy nie chodziła w szpilkach na uczelnie, dziewczyny już gadały plotki na jej temat. Kim starała się tego nie słuchać, co mówili za jej plecami. To był uniwersytet, można było douczać się w każdym wieku, ale w większości byli to jeszcze młodzi ludzie. Kim miała problemy w podstawówce, więc można było też mieć takie dodatkowe zajęcia żeby po prostu się douczyć.
Pierwsze cztery lekcje minęły szybko, po dzwonku na piątą lekcje poszła szybko do ubikacji i właśnie z tego spóźniła się na lekcje o historii.
Wbiegła ostatnia do klasy i szybko usiadła przy swojej ławce. Historia czemu ja nie umiem tej historii, Gabriel zawsze siedzi w ostatniej i zawsze się na nią patrzył, ponieważ jej ławka była po jego prawej stronie od okna. Dziś jego ławka była pusta, Kimberly rozczarowała się z tego powodu tym razem. Od dzisiejszego ranka naprawdę nie chciała być sama. Po chwili zapadła cisza, Pan Flynn rozejrzał się po klasie i zaczął sprawdził obecność, po czym chciał przejść do lekcji, ale drzwi do klasy otworzyły się z lekkim hukiem i wszedł spóźniony chłopak. Kim była tak smutnie zapatrzona w książke, od razu jak spojżała w jego strone to zrobiło jej się o wiele lepiej pomimo, że jego twarz była blada jak zawsze. Nic nie odpowiedział do nauczyciela, tylko udał się do swojej ławki patrząc co chwile na Kim. Pan Flynn nie zwrócił na niego uwagi tylko coś zaznaczył w swoim dzienniku.
- otwórzcie podręczniki na stronie 247 - odpowiedział chrapliwym głosem nauczyciel i zaczął się szelest kartek - ...co doprowadziło do wolnych elekcji ? - Pan Flynn zadał nagle pytanie z ostatniej lekcji, kilka osób podniosło rękę, ale on popatrzył prosto na pannę Howard, podchodząc powili do jej stolika. Tylko spokojnie pomyślała, nie lubiła go, zawsze jej się czepiał bez powodów. Może to że co kiedyś pokochiwał się w jej mamie która dała mu kosza. Jakby nie wiedział że jej mamy od dawna nie ma. Musiała się jednak zkoncentrować na pytaniu.
- więc to była śmierć Zygmunta ...7 lipca 1572 roku, ... wywołała ostry ... zakres w państwie...
- widzę że panna Howard jednak coś umie. - odarł nauczyciel z udawanym uśmiechem i skierował się ponownie do swojego biurka i zasiadł na swoim fotelu.
- może powiesz nam jeszcze w jakim państwie konkretnie to się działo ? – spojrzał na nią takim wzrokiem, jakby miał porazić ją laserem. Tego to już nie pamiętała, dlatego pokręciła przecząco głową, czerwieniąc się do tego ze wstydu. Nie dlatego że nie pamiętała tylko że zawsze jej się czepiał. Został zmuszony by zapytać kogoś innego, ale Gabriel sam odparł najszybciej. Lekcja minęła szybko, tuż przed dzwonkiem. Zawołał do siebie Kim żeby podeszła do jego biurka. Popatrzył na nią swoim znudzonym wzrokiem.
- widzę że zamiast nauki, panna Howard zmienia się w kobietę - stwierdził z pogardą, tak że cała klasa ucichła patrząc na nią.
- nie pana interes! a po za tym to ja jestem kobietą! - syknęła z drwiącym uśmiechem i wyprostowała się.
Cała klasa aż parsknęła śmiechem, a najbardziej bił brawo Gabriel, który oczywiście nie mógł przestać patrzeć na Kim, - moja Kim, i nie dam jej nikomu skrzywdzić, już teraz nie dam jej nikomu skrzywdzić - pomyślał z szerokim uśmiechem który jej posłał, akurat spojrzała na niego.
- pan Carter i panna Howard, będziecie znów pomagali pani Deewhurst! - wrzasnął kurzony nauczyciel i podał jej dwie prostokątne kartki z jej nazwiskiem i Gabriela - A teraz możesz wrócić z powrotem do ławki! - odparł szyderczym uśmiechem ale w tej samej chwili rozległ się dzwonek na lancz.
Ludzie z klasy zaczęli kierować się w stronę wyjścia, musiała przebić się przez falę ludzi do swojej ławki po swoje rzeczy.
Jak ja nienawidzę tego nauczyciela stwierdziła ponuro w myśli i wręczyła Gabrielowi jego kartkę i szybko wzięła swoja torbę i swoje foldery. Ruszył za nią do wyjścia, on to był w siódmym niebie że będzie z nią, - ona to jest moim narkotykiem - pomyślał rozbawiony, musieli skierować się do właściwej klasy na 7 piętrze. Weszli do wewnątrz gdzie panowała kompletna cisza, jakaś starsza nauczycielka siedziała za biurkiem, podeszli do niej i wręczyli jej swoje kartki.
- dwadzieścia minut –- odparła, podpisała je i schowała do szuflady.
- tak, nie naskrobaliśmy dużo - odpowiedziała Kim patrząc kątem oka na Gabriela, a on na nią.
- szczęściarze z was, siadajcie gdzie chcecie, nie musicie nic dziś robić - stwierdziła nauczycielka patrząc po nich posępną miną.
- dzięki, pani Deewhurst - odparł szybko Gabriel za ich oboje i skierował się za Kim do ostatniej ławki, gdzie usiadła i oparła się łokciami o drewniany blat i podparła głowę. Gabriel oczywiście musiał usiąść na wolnym miejscu koło niej.
Kim korciło zapytać go, co wczoraj wieczorem się wydarzyło, lecz nie miała od wagi tak to od razu wypowiedzieć. On musiał się uporczywie patrzeć na nią i na jej zarumienioną twarz.
- no nie patrz tak na mnie - wycedziła przez zęby do niego, zakrywając przy tym usta, z myślą żeby tylko on ją słyszał.
- kiedy ty jesteś moja i mogę się patrzeć na Ciebie kiedy chce - wyszeptał jej do ucha, no nie mógł się już od tego powstrzymać. A ona zrobiła się całkiem czerwona, aż czuł jak się zaczyna trząść.
- musisz mi coś powiedzieć... - wyszeptała patrząc mu w oczy - no nie ukryję tego, no nie ukryje - te słowa dudniły jej w głowie.
- co kochanie moje - odparł bardzo cicho ze słodkim uśmiechem któremu żadna dziewczyna by nie mogła się oprzeć. Kim nie mogła, nie wytrzymała zaczęła się śmiać, że aż nauczycielka się na nią popatrzyła.
- nic jej nie jest, tak z wrażenia ... że nie musi nic robić - odparł szybko Gabriel za Kim, która na jego słowa załamała oparte ręce na stole.
- rozumiem, niech przeżywa po cichu - odparła nauczycielka z pod swoich okularów i zaś zanurzyła się wczytaniu jakiś dokumentów.
- słyszałaś musisz po ciuchu przeżywać że jesteś moja - wyszeptał jej do ucha, Kim chciała płakać ze śmiechu, albo raczej z nie dowierzania. Nie odsłoniła twarzy przez piętnaście minut. Zastanawiała się czy czasem oboje się dobrze czują, bo Gabriel to nie mógł usiedzieć. Szczerze to nigdy w takim stanie go nie widziała, śmiała się bo nie mogła uwiezyć że to jest on, chłopak z dzieciństwa w którym się zakochała po uszy. W końcu szepnął jej do ucha, - przepraszam, ale jesteś moja i kropka, - podniosła głowę i popatrzyła się na niego z uśmiechem i zaraz szybko na nauczycielkę, ale po chwili wstała biorąc swoje dwa foldery z ławki, a torbę zarzuciła na prawe ramię by skierować się do wyjścia z klasy, ponieważ zauważyła zaraz po jego ’’przepraszam...’’, jak nauczycielka kiwnęła głową już że mogą iść. Gabriel troche rozkojarzony rozejrzał się i na nauczycielkie która tym razem machneła ręką że może iść.
Zaraz jak tylko wybiegł z klasy, zarzucił swoją prawą rękę na szyję Kim i przyciągnął do siebie tak że szli razem. Doszli do windy żeby zjechać na dół. Oczywiście Kim jeszcze nie czyła się swojo, bo wszyscy co byli na korytarzu szeptali po sobie i patrzyli na nich.
Kim słyszała różne plotki na temat Gabriela, ale szczerze to wolała jego towarzystwo niż kogokolwiek innego. Weszli do windy, było troche ludzi więc Gabriel stał zaraz za Kim którą objął i szeptał jej namiętne słówka. Kim miała uśmiech od ucha do ucha, i zerkała na niego co chwile z niedowierzeniem co jej mówi. Troche to potrwało zanim winda się zatrzymała i w końcu wyszli.
Gabriel zerknął na zegarek i w tym samym momencie szepnął jej coś innego do ucha i pocałował w czoło jak zawsze i już go niebyło.
Obiecał że zaraz się zjawi, więc skierowała się do stołówki, musiała coś zjeść, z tego wszystkiego zapomniała śniadania a która to była już godzina, kupiła sobie coś do jedzenia, usiadła na jakimś wolnym miejscu. Na szczęście nikogo nie ma, ucieszyła się w myślach i usiadła do stolika. W głowie kłębiły jej się myśli i słowa Gabriela. Chyba w końcu poczyła się że ktoś ją kocha, że jest mu potrzebna, tylko czy to było na ten moment czy też coś przyjdzie Kim do głowy. Po tym co przeszła też różne rzeczy chodziły po jej głowie. Nie spieszyła się, po zjedzeniu wstała, wywaliła papierek do kosza i odłożyła tacę na miejsce. Poczym skierowała się do wyjścia, oczywiście musiała wpaść na James'a, który pomógł podnieść jej rzeczy.
- sorry, nie chciałem – zaczął swoim słodkim głosem i wbił swój wzrok w jej oczy.
- nic się nie stało – wypaliła jeszcze nie wiedząc kto to, wstając z podłogi, ukradkiem popatrzyła na niego i chciała ruszyć do wyjścia ze stołówki, ale złapał ją za lewą rękę powyżej nadgarstka, obróciła głowę w jego stronę. Spojrzała najpierw na rękę którą jej ścisną, a zaraz po tym spojrzała w jego brązowe jak miód oczy, ale krew jej buzowała. Wiedziała już że zrobił to specjalnie.
- słodka jesteś, mała – zagadał przyciągając ją do siebie, objął ją lewą dłonią, a ona swoją prawą oparła o jego klatkę piersiową.
- zostaw mnie – warknęła.
- i niegrzeczna, lubię takie, Gabriel nie zawsze będzie się za tobą oglądał, wtedy ja wkroczę do akcji. – musnął swoimi wargami jej wargi za co ona podniosła bardzo szybko w powietrze swoją prawą noge i z całej siły nadepneła na jego lewą stope, reakcja natychmiastowa że puścił ją, do datkowo z całej siły popchała go na podłoge, runoł jak pionek jęczący z bólu, ludzie dookoła śmiali się do rozpuku, a James zrobił się czerwony ze wściekłości, szybko ruszyła w stronę swojej szafki, zanim James zdążył się ruszyć.
Co za palant, ciekawe ile panienek zaliczył pomyślała gdy wkładała już ostatni folder, chciała zamknąć szafkę ale poczuła na swoim karku oddech pewnego chłopaka, obróciła się prędko, była twarzą w twarz z mrocznym przystojniakiem. Znów ogarnął ją chłód i drżenie na jego widok, zwłaszcza jak był tak blisko i to na uczelni. Po lewej miała drzwiczki od szafki, a po prawej on opierał swoją lewą dłoń o jakąś zamkniętą szafkę tuż obok niej. Nie chciała już uciekać, właściwie to bardzo się ucieszyła na jego widok ze łzami w oczach obieła go wtulając się w niego. Już nie myślała że ktoś na nich patrzy. Szybko objął ją swoją prawą dłonią.
- już dobrze, dobrze moje kochanie, co ten gad gadał ? – zapytał tak cicho, że ledwo usłyszała co powiedział.
- ...że nie zawsze będziesz się mną interesował... – przełknęła ślinę ale podniosła głowę żeby spojrzeć na niego - ...i że wkroczy do akcji... – wyszeptała, a ciszę przerwał jednak krótki, ale głośny hałas jaki spowodował uderzając pięścią o zamkniętą szafkę.
Wzdrygnęła się na ten dźwięk, chociaż cały czas patrzyła na jego twarz, widziała że jest zdenerwowany, akurat po drugiej stronie stały trzy dziewczyny z drugiego roku. Pewnie też o nim słyszały, bo też się wzdrygnęły ze strachu i ruszyły biegiem korytarzem, oddalając się w mgnieniu oka.
- ale tak przy okazji to nie źle go potraktowałaś – parsknął śmiechem – śmiech szybko ucichł, po czym dał jej buziaka w czoło – musisz uważać na tego typa – odparł szybko.
Kim przełknęła ślinę z przerażenia – ...boje się ... – wypowiedziała cicho jednak swoją myśl patrząc tak na niego, a on na nią.
- jesteś moją księżniczką i nie dam Cię skrzywdzić nikomu – musiał jej to powiedzieć po raz kolejny, - ubje każdego kto tylko ją dotkine … - sam sobie to już powiedział w głowie. A ona już nawet zapomniała zapytać co się stało w nocy, przypomniała sobie jednak o tej rzeczy co miała dać w restauracji.
- nie mam tego przy sobie – wyjąkała, a on ponownie uderzył o szafkę, Kim ze strachu zamknęła oczy. To niebyło z powodu że nie ma tego zawiniątka przy sobie, tylko że w tej samej chwili Nancy stała tuż obok wejścia na stołówkę. Patrzyła na nich przez chwile po czym z oburzoną miną ruszyła do środka.
- twoja udająca przyjaciółke koleżanka właśnie jest na stołówce. - Kim otworzyła oczy po tych słowach, widziała nienawiść i zimno w jego oczach, które patrzyły na wejście na stołówke.
- proszę nie denerwój się – wyszeptała, po czym ponownie spojerzeli po sobie, zaś dał jej buziaka w czoło – postaram się, a teraz idź, znajdę Cię później – wyszeptał – po czym oboje puścili siebie, zanim odeszła jeszcze popatrzyli po sobie.
Zamknął z hukiem jej szafkę, gdyby nie Kim, to nie wie co on by zrobił,
- moja Kim już niedługo się wszystko wyjaśni. - po tych myślach, skierował się do wyjścia koło recepcji. Na parkingu spotkał Lucasa, ma zajęcia po lanczu, więc uciął z nim krótką pogawędkę.
Nancy wyszła ze stołówki na dwór, stanęła za drzewem gdzie zawsze jadły razem. Po chwili Kim stanęła koło niej.
- wszystko ci powiedział, skoro taki cudowny to wracaj do niego! – Nancy wrzasnęła na nią ze łzami w oczach.
- Lena czy Nancy? nie ważne, masz mnie posłuchać! -
- teraz wszystko jasne, należysz do niego! – znów warknęła na nią.
- A ty jak go potraktowałaś ... – powiedziała Kim już spokojniej.
- Ale powiedział ci z którą chodził!
- a sama mi nie mogłaś powiedzieć … - Kim starała nie krzyczeć, w przeciwieństwie do Nancy.
- nie twoja sprawa … !
- chce zabrać swoje rzeczy z twojego mieszkania. – odpowiedziała krótko w końcu Kim.
- dobra, jak tak bardzo chcesz wiedzieć to ci powiem, ale w mieszkaniu. – odarła ponuro Nancy.
Kimberly nie była pewna co usłyszy, czy prawde czy zaś kłamstwo, bo co do Gabriela już nie miała żadnych obaw, chociaż czuła że jeszcze jej nie mówi wszystkiego ale była gotowa żeby mu zafać.
Kierowały się już do wyjścia w stronę głównych drzwi przy recepcji, gdy akurat Lucas się pokazał w wejściu na uczelnie.
- Ty! Jak mogłeś o mnie wygadać! – wrzasnęła na niego Kimberly patrząc mu prosto w oczy, to było z tych wszystkich nerwów i dobrze wiedziała, że nie tylko od Lucasa tyle Gabriel wie o niej.
- spokojnie ... – złapał ją za rękę, wyrwała się ponieważ przeszył ją dreszcz emocji który spowodował że odszarpnęła odruchowo ręką.
- nie dotykaj mnie! – warknęła i to ona oparła jego o ścianę w przejściu. Nancy stała za nią.
- gadaj – syknęła do niego Kim.
- ja... tego ... on sam się pytał – wycedził przez zęby.
- jak się dowiem, to oberwiesz ... – zaczęła Kim, ale Lucas popchnął ją na Nancy i zwiał do środka uczelni.
- tak uciekaj, a właściwie to jest nie ważne! – krzyknęła za nim, stanął gdy usłyszał ’’to jest nie ważne’’ i obrócił się w ich stronę – chodź – odpowiedziała do Nancy i wyszły.
Lucas tak stał przez chwilę patrząc za dziewczynami, w końcu rozległ się dzwonek na pierwszą lekcje po lanczu, więc musiał ruszyć w stronę klasy.
Co za dziwni ludzie w tej uczelni pomyślała Kim wychodząc przed przyjaciółką z budynku.
Wersja Lucasa była taka. Uciekł ponieważ kiedy mówiła Kim, on patrzył na rozwścieczoną Nancy, która stała właśnie za nią, dawała mu ostrzegawcze znaki rękami, że go zabije jak jej powie coś więcej i żeby lepiej sobie poszedł, więc wolał sobie iść.
Nancy skupiła się na tym dlaczego Kim, stwierdziła że to nie ważne, cały czas nad tym główkowała, ale żeby się o tym nie dowiedziała musiała coś powiedzieć.
- jedziemy moim autem – odparła i skierowały się na parking w kierunku różowego audi tt.
- To teraz już wiem gdzie idziesz moja księżniczko, pomyślał zadowoleniem Gabriel włączając silnik swojego motoru i ruszając do wyjazdu z parkingu.
Nie zwróciły uwagi na warkot silnika i nie obejrzały się nawet żeby sprawdzić kto to był. Nancy zajęła się szukaniem kluczyka do auta w swojej torebce, a Kim znowuż patrzyła na róż auta, a poza tym to była sama zdenerwowana tym wszystkim. - to wszystko chyba tylko czekało na mnie – pomyślała Kim z zamyśloną miną na twarzy. W końcu jej była przyjacółka wyciągneła kluczyk od auta.
Tak Kim nie wiedziła, że Nacy ją wybrała na kumpele tylko po to żeby ją wykorzystać i dowiedzieć się nie wiadomych rzeczy o tajemniczym chłopaku i o tym małym zawiniątku.

No comments:
Post a Comment