Tuesday, 20 July 2021

~ IV ~ '' Zerwanie ''

 




~ IV ~

'' Zerwanie ''


Na zegarku przedstawiała się 17:00 godzina, słońce znajdowało się już niżej, można było na nie spojrzeć bez okularów przeciw słonecznych. Będzie piękny zachód pomyślała Kimberly która wpatrywała się w słońce przez otwarte okno, do tego podmuch wiatru sprawiał, że miała włosy w nieładzie. Nancy tylko raz na nią zerknęła kątem oka i zajęła się dalszym kierowaniem samochodu.

Auto zaparkowała przed budynkiem mieszkalnym. Po wyjściu oczywiście zamknęła na pilota i ruszyły w ciszy w kierunku drzwi wejściowych na klatkę schodową.

- Nancy, wybacz ... – zaczęła Kim gdy wchodziły do jej mieszkania.

- nic nie mów, tylko siadaj – pokazała jej na fotel w salonie.

W prawdzie Kim chiała wziąć tylko dwie książki do nauki, czuła się za bardzo wykorzystana przez osobe której wierzyła, może się nie znały odpowiednio długo, ale zawsze mogła na przyjaciółce polegać, bynajmniej zawsze tak myślała Kim, nie miała ochoty na jakikolwiek nawet blady uśmiech na jej twarzy, przeszła tylko pod okno do fotela na który usiadła.

Nancy nie miała ochoty na rozmowy, ale jednak się zgodziła, sama siadła na sofie naprzeciwko.

- ja kazałam Lucas’ owi, żeby opowiadał Gabrielowi o tobie. – do jej oczu znowu napłynęły zły, już miała dość trzymania tego, może dlatego że jednak miała tą kumpele z którą mogła pogadać, nigdy o tym wcześniej nie myślała, ale nie do końca wyznała to co dlaczego się z nią właśnie zakumplowała a nie z kimś innym - dlatego żeby zapomniał o mnie, rozumiesz. – spojrzała na nią.

Kim musiała pomyśleć przez chwile – więc tak, żeby o niej zapomniał, czyli coś mu zrobiła jednak, co ona jeszcze ukrywa, o przypomniało jej się. - więc? mam wciąż czarną sakiewkę, oddam mu …. - odpowiedziała bez entuzjazmu Kim i popatrzyła w stronę okna. - … i co będzie po sprawie ... – przerażająca myśl staneła jej w głowie, - … ja tak nie chce – dodała w myślach, zrobiła jej się tak smutno jak już nigdy nie miała go zobaczyć.

Nancy tylko westchneła na czarną sakiewke, wiedziała o tym ale nigdy nie widziała zawartości, on nigdy nie chiał nawet o tym wspomnieć, musiała jakoś z tego wybrnąć, - muszę to skończyć – pomyślała, ale chciała wiedzieć więcej na ten temat, więc jednak postanowiła że powie jej wszystko i ją spławi.

- przepraszam cię… , chodziłam z nim pięć lat, tylko że na początku czwartego czy trzeciego tygodnia… poznałam kogoś innego, nie wiem po co z nim się zadałam, a w ogóle on też nie był zainteresowany i to że nie chciał powiedzieć tajemnicy ...

- jakiej tajemnicy ? – przerwała Kim i znowu na nią spojrzała, chociaż nie potrzebnie przerwała, ale się stało a wogole to coś słyszała o tym, teraz tylko bardziej się tym zainteresowała.

- nie wiem, nie chce wiedzieć, jest dziwny i nie mam pojęcia dlaczego z nim chodziłam, rozumiesz teraz ? – zapytała Nancy, ale dobrze wiedziała dlaczego.

- rozumiem – odparła Kim, tylko w głowie słyszała ’’ nie chciał powiedzieć tajemnicy’’ i nie pasowało jej to ‘’ dlaczego ‘’ z nim chodziła, - robi ze mnie ofiare, właściwie zrobiła ze mnie ofiare, to ma być przyjaciółka, która to ukartowała od samego początku, czy było tu coś prawdziwego, te pogawętki, porady, pamiętała bardzo dobrze to jak się poznały …

- … było to w szkole średniej jeszcze, właśnie w trakcie wchodzenia do klasy, to chyba była matematyka, ale chodzi o to że wtedy jakiś chłopak ją popchał, a Nancy zareagowała na niego i tak właśnie się zaczeło … - no tak wszystko jasne to był cały James, Nancy i on, ale ja głupia … - pomyślała bez wyrazu Kim, była wręcz wkurzona na siebie.

- chyba nie będziesz się gniewać jak powiem, że chciałabym zakończyć naszą przyjaźń. – odparła Nancy – chociaż mogłabym jeszcze ją przytrzymać żeby dowiedzieć się więcej, kurde no źle … - Nancy już zaczeła przeklinać w głowie.

Kim spojrzała na nią, żeby nie dać po sobie poznać zrobiła zdumioną mine na twarzy, musiała coś powiedzieć.

- tylko ze względu na mrocznego chłopaka ? – zapytała Kim, szczerze to nie chciała tak powiedzieć, tylko chciałą dać jej w dziub, tak chciała uderzyć Nancy w twarz, aż by wtopiła się w sofe, ale Kim się powstrzymała, chociaż nie było łatwo opanować te emocje.

- tak, i to że wiesz, że byłam jego dziewczyną! - Nancy już miała dość tego.

- dziewczyną ?! – Kim parskneła śmiechem – żeby na drugi dzień go zdradzić! Nie możesz powiedzieć że leciałaś na niego, ale on jest mądrzejszy i dał ci kosza! A miał cię za dobrą osobe! - musiała jej dogadać, nie pozwoli więcej gadać nikomu głupot na temat jej chłopaka. - i jeszcze jedno! mówiłaś że nie mamy przed sobą żadnych sekretów! ty nigdy nie byłaś moją przyjaciółką ! i to ja to zakańczam! - Kim aż buzowała z tych nerwów, wstała z fotela zarzucając z powrotem swoją torbe na prawe ramie.

- nie dziwie się że teraz cię nienawidzi... – dodała Kim, chciała ruszyć z salonu ale akurat Nancy wstała i zablokowała jej przejście.

- gdybyś nie brała tej sakiewki! byłoby wszystko jak dawniej! - tym razem to Nancy nie dała jej skończyć, ponieważ dalej była przekonana że to miało być dla niej a nie Kim.

……………………………………………………


Na temat czanej sakiewki i jej zawartości.

Wszystko zaczeło się od imprezy w domu dziadków gdzie dorastał Gabriel, myślał że to cała Nancy zabrała.

Czarna sakiewka to własność Gabriela, w środku są dwa złote medaliki w krztałcie serca, są łączone, na jednym piszcze ‘’ mój Gabriel C. Na zawsze mój ‘’ ,a na drugim troszke większym sercu pisze ‘’ moja Kimberly H. Na zawsze moja ‘’ .

Gabriel dostał w prezęcie od swojej babci, jego babcia wiedziała o tym że jej wnuk zawsze przepadał za małą Kim, więc babcia za nim odeszła podarowała mu prezęt, mówiąc żeby nigdy się nie poddawał, nawet jeśli chodzi o miłość.

……………………………………………


- ale tak się nie stało! Lepiej zapytaj swojego kochasia! - Kim wycedziła przez zęby, chociaż na prawde starała się nie wybuchnąć z tych już gotujących się nerwów, żeby uniknąć tego skierowała się do przedpokoju by ubrać swoje szpilki, a Nancy za nią.

- skąd wiesz ? - zapytała tym razem cicho z przymrużonymi oczami popatrzyła na Kim.

- coś takiego twój kochaś ci nie powiedział ? - Kim też już miała dość krzyczenia, ale Nancy tylko pokręciła przecząco głową na jej pytanie, - więc tak twój kochaś James dobierał się do mnie i przy tej okazji wsadził mi tą sakiewke, tak na tej imprezie miesiąc temu co mnie razem zabraliście ! - Kim nie wytrzymała, szczerze to się cieszyła że się dowiedziała, gdby nie to zawiniątko, tak to by się ciągneło nie wiadomo jak długo, i to dobrze też że powiedziała Lucas ‘owi o tym a on, powiedział Gabriel ‘owi.

- no to powodzenia ! - odparła zgryźliwie Nancy.

- zatrzymaj to dla siebie – odparła sucho Kim po czym obróciła się do drzwi naciskając na klamkę i wyszła z mieszkania.

Zjechała windą na dół. Obcasy Kimberly jak na złość hałasowały o marmurową posadzkę, szybko wybiegła na ulicę, w oczach miała łzy ale bardziej była zła na siebie, że wcześniej nie pomyślała o tym, - jaka ja byłam ślepa – myślała tak krytycznie że gdy była na środku ulicy żeby przejść, nagle staneła tuż przed warczącym silnikiem motoru. Był czarno czerwony, w słońcu odbijały się maleńkie drobinki tej farby. Podniosła wzrok na kierowcę w kasku, który był czarny, a szybka mieniła się różnymi kolorami. Nie było widać jego oczu ale zauważyła w co był ubrany. Miał na sobie ciemnobrązową bluzę bez zamka z kapturem jak jej tylko ona miała z zamkiem bluze, rękawy miał podwinięte do łokci, ciemne dżinsy i sportowe buty.

Kolana pod nią się ugięły, zauważył w jej oczach lęk. Podjechał centymetr bliżej, cofnęła się o krok do tyłu, kiwną głową, że ma wsiadać.

Wszystko to zaplanował pomyślała zrezygnowana ale i tak wduchu się bardzo cieszyła że to on, szybko usiadła tuż za nim, ubrała kask który jej podał, zapięła i ruszyli z piskiem opon. Zamiast złapać się z tyłu tym tazem za metalowy uchwyt, ona objęła go w pasie.

Że ty nie powiedziałeś jej jeszcze swojej największej tajemnicy, nie musi jeszcze wiedzieć! takk! i będzie tak jak z Nancy! Nie będzie! moja Kim zrozumie jak jej powiem poźniej … - Gabriel kłócił się sam ze sobą, za nim dojechali do tego miejsca, które chciał jej pokazać. Trochę to zajeło zanim dojechali. Po jakimś czasie skręcił w jakąś uliczkę, gdzie droga zrobiła się wąska do przejechania, musiał już całkiem zwolnić, zresztą już bardzo blisko byli.

Mineło jeszcze parę minut za nim się w końcu zatrzymał, praktycznie na środku ulicy ale blirzej przy krzakach zaparkował i zgasił silnik. Kim wstała pierwsza ale on ściągną swój kask wstając i widząc, że się tym razem męczy ze swoim kaskiem, więc szybko pomógł jej ściągnąć. Jeszcze nie była wstanie nic powiedziec, więc patrzyła jak on stawia dwa kaski na siedzenie.

Gdzie on mnie wywiózł?, szczerze nie była tu nigdy, była bardziej ciekwa i podekscytowana, cieszyła się jak nigdy że jest właśnie z nim, czuła wewnętrzny spokój kiedy był z nią, a to co przed chwilą się stało to już było przeszłością. Zanim się obrócił, to włączył muzyke z telefonu, remixy do tańczenia na imprezach, już po chwili w patrywał się w jej oczy.

Kim oczarowała go swoim uśmiechem i ruszyła do przodu chciała wręcz podbiec i zobaczyć co jest z przodu tej ulicy. Jej chłopak od razu pobiegł za nią, łapiąc ją od tyłu za biodra i podniusł w powietrze.

- jak zamkniesz oczy to cię tam zanise – powiedział od razu, a ona zaczeła się śmiać,

- to zamknełaś oczka ? - zapytał też się już śmiejąc – zarażasz – dodał prędko i postawił ją na nogi i tanecznym ruchem do rytmu zaczął pokazywać co potrafi.


Zabrał ja w to miejsce żeby odreagowała, widział po jej twarzy jak wybiegła z mieszknia Nency. Że miała dość tego. Więc chciał żeby zapomniała o tym całym jej spotkaniu z tą osobą, bo Gabriel sam się już domyślił że wybrała Kim na przynęte, ale też nie chciał wszystkiego dosłownie mówić swojej dziewczynie, chciał zobaczyć co zrobi, ale wie że postąpi rosądnie. - bo to moja księżniczka – pomyślał z zadowoleniem i taki taniec przedstawił że Kim tak stała chwile w bez ruchu, śmiejąc się zakryła prawą dłonią usta, lecz sama zaczeła mu pokazywać swój taniec i takimi ruchami przeszli środkiem ulicy i zaraz po lewej stronie odsłonił się bajeczny widok na miasto, którego nie wiedziała, a akurat zaczął się inny kwałek muzyki gdzie było słychać ‘’moje ulubione miesce’’.

- to jest właśnie moje ulubione miejsce, zawsze tu przychodzę gdy mi źle i nie, nikt nie wie oprócz ciebie – odpowiedział patrząc na nią, ponownie zaczął taniec wokół niej, więc dołączyła, nie mogła tak tylko jemu pozwolić.

Było jak w bajce, jakby cały świat się kręcił w około nich. To było nie samowiete jak szybko zapomieli gdzie są i że już po zachodzie słońca. Zatrzymał sę po chwili, stał z prawej strony obserwując ją, jak jego dziewczyna szaleje. Nie mogła przestać ale nie jej wina.

- co wymiękasz – zaczeła się ponownie śmiać i musiała wystawić język w jego strone – reakcja jego od razu była że chciała ją złapać, a ona w rytm muzyki robiła uniki.

- na pewno zabiore Cię do klubu tanecznego następnym razem – zaczął, nie dając jej uciec, gdy tak pochodziła do niego tańcząc.

- z Tobą moge wszystko – aż zacisneła oczy przez sekunde, bo nie wierzyła że to powiedziła na głos, ale nie przestawała tańczyć, miała tyle energi że nie chciała się zatrzymać. Gbriel zaczął tak do niej podchodzić że w trakcie prawą ręką złapał jej lewą ręką i pociągnął do siebie że od razu była tuż przy nim. To już nie był taniec solo, tylko w parę. Nawet nie zwrócili uwagi że ktoś tamtedy przechodził i nagrał ich subtelny taniec. To była dziewczyna z nie dużym psem, wracała kiedy zaś nie mogła nie nagrać, po krótkiech pogawędzce i to że powinni tak profesjonalnie tańczyć, na co Kim chyba najgłośniej się zaśmiała, ale dostali zaproszenie do takiego clubu.

- na pewno tam w padniemy – upewnił Gabriel i jak popatrzył na Kim skaczącą jak piłeczka, nie mógł się przestać śmiać. Oczywiście nawet pomachali jak nieznajoma poszła dalej.

Gabriel już wyłączył muzyke, tak przez chwile stali z dystansem od siebie ale byli obruceni do siebie, patrzył się w jej tęczówki, w końcu powoli zaczął podchodzić obejmując ją w tali, już byli twarzą w twarz i wtopił się w jej usta. Nie chciała tego przerywać ale jednak. Miała jakieś obawy, coś ją dręczyło. Nie umiała mu to dosłownie powiedzieć, nie były to wątpliwości o niego, ale chociło też o jego tajemnice. O wiele rzeczy co chodziło o jej mame, i wogołe jeszcze wszystkiego nie poukładała sobie w głowie, - a co się stało po przedniej nocy ? - tak zapytała pomiędzy całusami, chłopak troche się zaśmiał.

- zasnełaś – odparł szybko i po raz kolejny zaczął całować. - zasnełam pomyślała Kim, to pewnie przez to wino, ohh nie – przeszyła ją fala zimna, jakiś taki dreszcz że chce to teraz powtórzyć, poczuła się nie swojo, - chce z nim być, ale jak mu powiedzieć, że jeszcze nie jestem gotowa…., gotowa jak być jego dziewczyną?… - usłyszała drugi głos w swojej głowie - nie… a może… już… nie wiem co robić…. - powiedź mu, dałej słyszała ten swój drugi głos w swojej głowie.

Chyba to w niej wyczuł bo po chwili już ją obją od tyłu i patrzyli się w widok miasta. Było pięknie ale Kim bała się jak to będzię, ale nie chiała go okłamywać. Więc postanowiła że mu powie swoje obawy, z nie wiedzą na jego reakcje. Obróciła się przodem do niego i go objeła w pasie, a on tak spojrzał na nią.

- co się stało? - zapytał pierwszy

- Gabriel …. ja się boje… boje się co będzie… ale chce być tylko z Tobą i … - zaczeła zaś płakać – chciała mu powiedzieć że go kocha ale bała się co to będzie.

- moja księzniczko wszystko będzie dobrze – dał jej buziaka w czoło – tylko dokońćz co chciałaś jeszcze powiedzieć – oddparł jeszcze.

- chciałam … dodać że mnie już dogi bolą ...– w myśli zostawiła to co naprawdę chciała powiedzieć, jeszcze mu powiem, gdy będę się mniej bać – tak to ujeła swoich myślach.

Zaparkował na parkingu przed jej budynkiem mieszkalnym. W mieście paliły się wszędzie lampy, a było dopiero po 21:00, tak w prawdzie to było już troche ciemno jednak.

Po wejściu do jej mieszkania, od razu zjeła szpilki, a Gabriel rozsiadł się wygodnie na sofie w jej salonie. Rozglądał się z zaciekawieniem po mieszkaniu, jak by był pierwszy raz aż na trafił na nią. Stała w drzwiach do salonu, trzymając małe zawiniątko w rękach. Włosy miała już trochę rozczochrane, chłopakowi to się podobało, ta jej naturalność.

Czuł po niej, że nie czuje się swojo, że coś ją dręczy i nie chce jej powiedzieć.

Nic nie mówiąc podała mu to prosto do jego wyciągniętej dłoni. ale jeszcze zdąrzył ją pociągnąć do siebie. Tak że nie miała wyjscia, że musiała usiąść na jego kolana. Nie miała odwagi by się nawet odezwać. A on ją obją w pasie.

Też nie chciał nic mówić, - a co jeśli nie chce być ze mną? … eeh co ty gadasz, nie jest tak, na pewno chce wiedzieć co się z Tobą stało kiedy wróciła od ciotki, chce wiedzieć coś o matce, - te słowa szumiały mu w głowie, - pokaże jej co jest w tej sakiewce, na pewno będzie lepiej, a co jak będzie w szoku – ale pomimo swoich myśli przystąpił do działania.

Przyglądała mu się jak otwierał czarną sakiewkę i wysypuje zawartość na swoją prawą dłoń. Aż zakryła usta obiema dłońmi z nie dowierzenia gdy zobaczyła dwa złote medaliki w krztałcie serca, które były rozłączone. Złączył je, żeby dobrze widziała co na nich pisze, na mniejszym

‘’ mój Gabriel C. Na zawsze mój ‘’ ,a na drugim troszke większym sercu pisze ‘’ moja Kimberly H. Na zawsze moja ‘’ .

Kim nie wytrzymała i zaczeła ponownie płakać.

- za nim moja babcia odeszła, dała mi je w prezencie, powiedziała żebym nie przestawał walczyć, w końcu mam Ciebie – po czym oparł swoją głowe o jej prawe ramie.

Kim nawet do głowy nie przysło, że to takie medaliki babcia Gabreila zrobiła dla niego. Wszyscy odtrącali ją od niego, nawet jej wstrętna ciotka u której musiała być, - całe szczęście że uciekłam, bo nie wiem jak by to się to potoczyło, ale miała dalej obawy przed założeniem.

Obruciła się do niego, miał spuszczoną twarz, widać że był przygnębiony i nie pewny. Ujeła jego twarz w swoje dłonie tak żeby w końcu poniusł swój zwrok na nią.

- to jest coś pięknego, szczerego i kocham Cię i nie zapomnę tego momętu kiedy się poznaliśmy ale może jeszcze poczekajmy troche...– a jednak powiedziała, po czym musiała wstać, musiała się na chwile od sunąc od niego. Nie protestował gdy wstała i przeszła na środek salonu. Łzy zaczeły jej napływać do oczu – co jest z tobą Kim, co ty wyprawiasz, on też może tego nie wytrzymać – mysłi zalewały jej głowe.

Zapadła cisza.

Takiej ciszy Kim najbardziej się obawiała, jaby miał nastąpić koniec świata pomiędzy nimi. Czuła że zaczyna się robić przepaść pomiędzy nimi, czuła ucisk w sercu, z takim uczuciem jak miłość nie można grać – ale ja nie gram, ja po prostu się boje! … - Kim krzyczała w myślach.

- rozumiem, tak chcesz to rozegrać. - odezwał się po chwili, był bardzo zmieszany, nie wziął poduwage tego że jego dziewczyna jeszcze się boi.

- nie chce niczego rozgrywać … - odezwała się cicho Kim.

Posłał jej niepokojący uśmiech, aż poczuła to zimno na swoim ciele, nie chiała się tak czuć, był tak blisko a taką obcość poczuła jak nigdy wcześniej. Wstał z sofy i powoli zaczął podchodzić do niej, a ona cofała się, aż do ściany o którą się oparła.

- myślałem że Ciebie straciłem, chciałem zapomnieć, że mi się uda, ale Nancy mnie tylko wykorztstała bo byłem popularny jako nastolatek, to takie głupie było, lubiliśmy się z początku, ale potem ... - był tuż przed nią, Kim przywarła plecami do ściany. - nie chciałem jej słuchać gdy mówiła że już mnie nie kocha, zacząłem jej grozić. Czy Ty też się boisz ? - z tym grorzeniem to nie prawda, to co za bajki gadasz swojej dziewczynie - tą myśl już zostawił sobie.

Kłam, pomyślała Kim. Ale była pewna, że Gabriel potrafi wyczuć kłamstwo, choć czuła też, że prawda może ją zabić.

- a chcesz, żebym się bała? Tego właśnie chcesz?

Jego ciemne oczy zaszły mgłą. Cofną się i westchnął głęboko, a potem dodał:

- nie miała w sobie ani odrobiny współczucia jak mnie zraniła, nic jej nie zrobiłem, a ona nagadała pełno bzdur w które wszyscy uwierzyli, ona Ciebie też wykorzystała. I pewnie ponownie to zrobi nie raz.

Odepchnęła się od ściany i zrobiła krok w jego stronę.

- przykro mi z tego powodu... - powiedziała oficjalnym tonem - może bym mogła….z nią pogadać jeszcze, żeby to zmienić. - i co byś zapytała jak ona tylko kłamie, Kim czy ty siebie słyszysz - myśli nie dawały jej spokoju.

Gabriel posłał jej słodki uśmieszek.

- a ja nie mam zamiaru z nią rozmawiać.

Kim było bardzo przykro, że nie mogła powstrzymać łez, z trudem łapiąc powietrze od parła szybko - dobranoc Gabrielu i wiesz co, nie musisz się o mnie troszczyć, dam sobie radę. - pokazała gestem dłoni, że ma już sobie iść.

Zamykając za nim drzwi, spojrzała na stolik w salonie na którym zostawił jeden z łańcuszków. - wszystko z chrzanilaś, wsztystko twoja głupia wina, zawaliłaś na amen, nie chciałaś, jak mogłaś…, sama będziesz – okropne myśli nachodziły Kim.


Gabriel gdy tylko usłyszał słowo ‘’ poczekajmy ‘’ tak jak kiedyś Nancy mówiła. Zaraz jak tylko wyszedł z jej mieszkania - ty głupi baranie, jak mogłeś ją tak zostawić, ona się boi, nie jest jak Nacy, czy jakakoliwiek inna dziewczyna - sam się zagubił - a może zaszybko jej dałem ten medalik - już sam nie wiedział co ma myśleć.

Zadzwonił do Lukasa, i kazał mu iść do Kim, ma sprawdzić co z nią i ma mu powiedzieć wszystko co usłyszy.

---------------------------------------------------------

Żeby zapomnieć o tym wszystkim co przytrafiło się jej dzisiejszego dnia. Poszła do łazienki która była w jej sypialni, zamknęła na klamkę, wzięła po drodze swój telefon i położyła na krześle koło wanny. Odkręciła kurek z gorącą wodą, wyrównała z zimną żeby nie była za gorąca, było jej dużo. Ściągnęła z siebie wszystko, i wreszcie zanurzyła się wodzie. Oparła głowę o wannę, znów zaczęła o nim myśleć, a z tego przerażenia co narastało w niej, suwała się coraz niżej, aż woda zakryła jej głowę. Miała ochotę się utopić, ale jak na złość zaczął dzwonić jej telefon, który leżał na tym krześle koło wanny. Wynurzyła się powoli, nie chciało jej się odbierać, a jednak odebrała.

- no wreszcie ! – usłyszała lekko zezłoszczony głos Lucasa. - dzwonię i dzwonię, wiem że nie śpisz, otwórz proszę, musimy pogadać.

- daj mi chwilę - odpowiedziała bezbarwnym głosem i rozłączyła się.

Wyszła szybko z wanny i owineła się ręcznikiem po czym ubrała się w majteczki, na to spodenki krótkie od piżamy, górę od piżamy, ale na to założyła większą koszulkę która sięgała do końca spodenek i ciepły shlafrok w którym się czyła w miare bezpiecznie gdy miała piżame, szybko rozczesała mokre włosy i wybiegła do drzwi.

- no wreszcie, i co dowiedziałaś się ... - nie dokończył ponieważ uwiesiła mu się na szyi i zaczęła płakać, zamknął sam drzwi wolną ręką, przekręcił kluczykiem w zamku. Delikatnie podniósł, zaniósł ją do salonu gdzie usiedli razem na sofie.

- powiedziała Ci, a ja jestem idiotą, że na to pozwoliłem, co to jest - wziął do ręki medalik ze stolika.

- zostaw – odparła zaszlochanym głosem, chciała mu zabrać, ale nie dał.

- był u ciebie, widziałem jak odjeżdża na swoim motorze, dał ci to na próbę ...

- na próbę ? - zapytała z niesmakiem.

- tak ...- chociaż Lucas wiedział że to nic nie było na próbe tylko dla niej od samego początku.

- czyli mam to ubrać ? - zapytała patrząc na medalik jak zahipnotyzowana, - to może jeszcze jest nadzieja że go zobacze - pomyślała zaszlochana.

- jeśli chcesz być jego dziewczyną, a już i tak jesteś to radziłbym Ci to ubrać. - ale nie to ją jeszcze dręczyło, musiała się jego o to zapytać.

- Lucas … - popatrzył na nią, tymi swoimi drapieżnymi oczami. - co wiesz o jego tajemnicy ? - zaczęła nie pewnym głosem.

- ale jak ci powiem, że uczestniczyłem w tym też, to już więcej o to nie zapytasz, umowa stoi ?

- to ty też w to byłeś zaplątany? - zapytała z nie dowierzeniem, - wychodzi że tylko ja nic tu nie wiem – odprarła ze zmarszczonymi brwiami.

- byłem tam i było nieprzyjemnie, szczegółów nie chcesz znać uwierz mi.

- ejjj no to mi nic nie mówi, o co tu chodzi - odparła ponuro - i tak mi nic nie powie, mam nadzie że Gabriel się odezwie jedak - westchneła cicho skrzywiona Kim, dalej się kiepsko po tym czuła.

- nie chce go stracić, to jedyny człowiek na krórym mi najbardziej zależy... - nawet nie wiedziała że to powiedziała na głos. Wstała z sofy i podeszła do okna.

- Kim nie stracisz go, jemu też zależy na Tobie, wszystko przesz tą Nancy bo wiesz co, mam z nią problem teraz - Lucas chociasz troche chciał pocieszyć swoją kumele.

- jaki ? - popatrzyła na niego z ukosa.

- grozi mi, że spotykam się z tobą i Gabrielem.

- to Ty jesteś po jej ... - urwała, już myślała że nie jest jej przyjacielem.

- nie, no co Ty, ona chce Ciebie dalej wykorzystać, zresztą zrobiła to odkąd się z Tobą zaprzyjaźniła, ona taka była i jest.

- tak to też przeczuwam, byłam totalnie głupia, kumplując się z nią - zaś zaczeła szlochać, - pomsułam wszystko - Kim nie chciała nawet przestawać płakać.

- Kim to nie twoja wina, nie wiedziałaś że ona taka jest. - jej przyjaciel chciał jakoś ją pocieszyć.

no idiotka ze mnie, znowu pomyślała tak o sobie, zrobiła zblazowaną minę ponownie siadając oparła się o sofę.

no co jest ? - odparł Lucas.

- powiedziałam jej o sakiewce, jak trafiła do mnie - odpowiedziała na jego pytanie.

- słyszałem, że James dobierał się do ciebie dziś na lanczu. - dodał szybko.

- to już pewnie wszyscy wiedzą - w tym samym momencie, olśniło ją - wiem dlaczego Ci groziła Lena - spojrzeli na siebie nagle - boi się, że Ty mi powiesz o tej tajemnicy.

- to Gabriel jej nie powiedział ? - Kim pokręciła przecząco głową - ale że Ty nie wiedziałaś, że ona miała chłopaka.

- nie pchałam się w jej sprawy, nawet nie wiedziałam dokładnie jak ma na imię. - Kim ale ty kłamiesz pomyślała z przerażenia.

- dobrze, że nie jesteś już przyjaciółką Nancy. - odpowiedział Lucas.

- też się z tego cieszę - powiedziała szybko, przy okazji jej przyjaciel spojrzał na zegarek.

- powiedz mi choć odrobinę o jego... - nalegała dalej, żeby jej powiedział coś o tej tajemnicy.

- dobra ale masz nie puścić pary przed nikim ...

- przysięgam... - spojrzała na niego.

- był w więzieniu - powiedział to szeptem, po szubko ją uściskał i wstał z sofy, skierował się do wyjścia.

- do jutra - rzucił i wyszedł z jej mieszkania.

Ona nadal siedziała na sofie w bezruchu. Gabriel był w więzieniu? To musiało, to chyba musiało być jak przestał pojawiać się na początku liceum, to było jakieś cztery lata temu pomyślała z przerażeniem. Wstała i powlokła się do sypialni, ale jeszcze podeszła do drzwi by przekręcić kluczykiem.

Położyła się na łóżku, ciekawiło ją za co siedział, w życiu by się nie ośmieliła zapytać go o to, ale sen szybko ogarnął jej umysł i przestała o tym myśleć.





No comments:

Post a Comment